Kawaleryjka

Kapituła odznaki

Regulamin Odznaki KAWALERYJKA

 
  1. Leśniczy Nadleśnictwa Rybnik Leśnictwa Leboszowice zwanego dalej "Leśniczówką Smolnica" ustanawia odznakę "KAWALERYJKA" zwaną dalej odznaką.
  2. Celem odznaki jest propagowanie jazdy konnej w terenie, poznawanie i obcowanie z przyrodą oraz upamiętnienie ważnych wydarzeń dotyczących historii naszego kraju.
  3. Odznaka ma 6 stopni:
    • I stopień - " sekcja",
    • II stopień - " pluton",
    • III stopień - " szwadron",
    • IV stopień - " pułk",
    • V stopień - " brygada",
    • VI stopień - " dywizja".
  4. W ciągu roku można zdobyć tylko jeden stopień.
  5. Zdobywanie poszczególnych odznak odbywa się w kolejności stopni.
  6. Odznakę można zdobyć tylko poprzez udział w biegach oraz rajdach konnych przygotowanych przez "Leśniczówkę Smolnica".
  7. Odznaka jest odpłatna - posiadacz pokrywa koszt jej wyprodukowania.
  8. Odznaka w I stopniu może być przyznawana honorowo osobom, firmom, stowarzyszeniom, organizacjom itp., które wykazują szczególne zainteresowanie, pomoc lub wsparcie oraz współpracę przy organizowaniu imprez i spotkań.
  9. Posiadaczowi odznaki nie przysługują żadne prawa ani przywileje z tego tytułu w stosunku do osób nie posiadających odznaki.
  10. Odznaka jest dowodem, że jej posiadacz brał udział oraz ukończył bieg, rajd konny.
  11. Odznaki nie można nabyć drogą kupna bez odbycia zawodów konnych.
  12. Do nadania odznaki jest uprawniona Kapituła Odznaki:
    • Piotr Kulczyna,
    • Joanna Skrzyniarz.

Powstanie Kawaleryjki

 

Od zawsze interesowała mnie historia. Z czasem zwiększyła się dostępność książek na tematy, o których w okresie mojej młodości nawet szeptać nie wolno było. Dzieje odzyskiwania niepodległości, kształtowanie się granic, zawiłości polityki prowadzonej przez ówczesnych dyplomatów i patriotów były dla mnie jak odkrywanie nowego świata, jak wejście w mgłę legend, z której powoli wyłaniały się wspaniałe postacie Polaków; ich nazwiska kołatały się w mojej pamięci powtarzane w opowieściach przez dziadka, mamę, ojca. Jak wielcy herosi z dawnych mitów greckich jawili się komendant Józef Piłsudski, Tadeusz Kasprzycki, Belina Prażmowski z odziałem pierwszej siódemki polskich kawalerzystów, Związki Strzeleckie, Związki Sokoła, Pierwsza Kompania Kadrowa, która wyszła z Oleandrów Krakowskich dając zalążek polskiemu wojsku, zaczynając wspaniałą legendę czynu legionowego. Ile to młodych wykształconych pełnych nadziei polaków poświęciło swoje życie! Nazwiska i losy tych wspaniałych ludzi popadły w zapomnienie; w latach międzywojnia kształtowały postawy, uczyły honoru, patriotyzmu, umiłowania ojczyzny, bezinteresowności. Stały się wzorem dla młodego pokolenia Polaków urodzonych w wolnej ojczyźnie. Któż wtedy mógł przypuszczać, że los już niebawem upomni się o ich młodziutkie życia i pchnie do kolejnej walki o wolną ojczyznę.

Nieodłącznym towarzyszem w latach zawieruch wojennych był koń. Niektóre z tych wspaniałych zwierząt przeszły do legendy, jak Kasztanka - bojowy koń Marszałka Józefa Piłsudskiego, Smok dosiadany przez Wieniawę Długoszowskiego, Hochla Dunina Wąsowicza.

W 2000 roku kupiłem swojego pierwszego konia i się zaczęło! Pierwsze nieporadne próby jazdy w niemieckiej kulbace z 1912 roku. A była to niełatwa kobyła: wielka, gruba, uparta i zupełnie surowa - tak jak i my z resztą. Myślę tu o swoich kilkunastoletnich synach i o mnie. Teraz po tych kilku latach klepania tyłka w siodle wiem ileż to błędów popełniliśmy, ileż to... ale nie o tym chciałem pisać.

Ułani, Strzelcy Konni, Szwoleżerowie wjechali w moje życie impetem godnym najsławniejszych polskich szarż. Zafascynowała mnie kawaleria, historia jazdy polskiej, jej dowódcy, bitwy, konie. Wykuwanie szablą polskich granic, wielkie starcia setek, tysięcy jeźdźców zawładnęło moją wyobraźnią - nieraz jadąc na swoim Denirze czułem wiatr na policzkach, tętent kopyt w uszach, smak rosy w ustach, a wyobraźnia rysowała obrazy w mojej głowie: słyszałem szczęk oręża, świst kul przeszywających powietrze, cudne chwile... naprawdę wspaniałe uczucie. I tutaj zrodziła się myśl: jak by o tym wszystkim opowiedzieć ludziom, pokazać im piękno konia i czym to zwierze jest dla jeźdźca, przypomnieć tych wspaniałych bohaterów, wyciągnąć ich z czeluści niepamięci oraz to, co zrobili dla naszego kraju i kim byli. Troszkę to brzmi patetycznie, ale jak inaczej mówić o patriotyzmie - miłości do ojczyzny, honorze... trzeba... bo co innego kształtuje nasze postawy, nasza świadomość?

koń ułański

Teraz pozostało znaleźć coś, czym można by zachęcić miłośników koni i jeźdźców do brania udziału w moich spotkaniach. Tym co wyróżniało różne pułki pomiędzy sobą - oczywiście poza barwą otoków i proporców - była odznaka. Celem wszystkich odznak było jedno: utrwalić w kawałku metalu idee walki o niepodległość, zjednoczyć i skonsolidować pułki, podnieść morale i ducha patriotyzmu. Ja miałem o wiele łatwiejsze zadanie, ale dla mnie moja odznaka musiała coś symbolizować, świadczyć o tym kim jestem, o mojej pracy, moim wspaniałym lesie - to właśnie zawarłem w drzewku, ot, choince jak ktoś by powiedział, które tworzą promienie słońca. Często przemierzając las o zaraniu dnia czułem je na policzku tuż pod okiem. Najwspanialsze są te pierwsze przebijające się przez mgłę poranka szukające swojego miejsca wśród gałązek świerku. Błyszczące w kroplach rosy, jak cudownie wtedy wygląda las, gdy walczy w nim mrok z brzaskiem dnia, jak głownie, klingi setek szabel płatają, tną czerń... dzień rozprawia się z nocą... i takie jest moje drzewko. Na promykach, promieniach słońca spoczywa podkowa zwrócona rogami ku górze przynosząca szczęście, będąca symbolem bezpieczeństwa, kuta w siedem podkowiaków na wzór wojskowego - a przecież siódemka to też szczęście. Całość dopełnia jeździec: wspaniały człowiek, miłośnik koni, szwoleżer, kawaler orderu Virtuti Militari, zdobywca pierwszego indywidualnego medalu dla Polski na igrzyskach olimpijskich. Szef Polskiej ekwitacji - major Adam Królikiewicz dosiada konia Milord. Napis na podkowie "Smolnica" to miejsce, w którym zamieszkałem jako młody chłopak, gdzie urodzili się moi synowie; to moje leśnictwo, to 30 lat mojego życia z kobietą, którą bardzo kocham; to moje życie, mój świat. Pozostały jeszcze kolory - amarant, niebieski, zielony i żółty to barwy ułanów, szwoleżerów, strzelców konnych - to jak w piosence:

Ja myślałam, że to maki,
że ogniste lecą ptaki,
a to ułany ułany, ułany...

Tak... wymyślić, narysować to jedno, a ułożyć w komputerze i sporządzić projekt, to już zupełnie inna historia. W tych wszystkich dla mnie niepojętych rzeczach okazała się niezastąpiona i nieoceniona moja młoda przyjaciółka, miłośniczka koni - co ja mówię, miłośniczka... toż to wulkan, gejzer pracy z tymi wspaniałymi zwierzętami, panna Joanna Skrzyniarz. Czasami zastanawiałem się, co jest silniejsze - czy mój upór, czy jej cierpliwość do mnie, ale to pytanie zostawiam retoryce wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia. Odznaka powstała i... jesteśmy z niej dumni oboje jako

KAPITUŁA ODZNAKI
KAWALERYJKA